JAK WYGLĄDAŁA MARSYLIANKA?

Rewolucja francuska, a zwłaszcza lata terroru, były okresem gwałtownych nowości w modzie. Paryżanki przebierały się z pośpiechem za greckie rzeźby, a republikańskie Stowarzyszenie Sztuk zajęło się reformą mody w duchu równości i starożytnych wzorów. Na posiedzeniu 19 florćala, drugiego roku rewolucji, protestowano przeciw’ elegancji despotów: obywatelka powinna była chodzić w kostiumie opartym na antycznym guście. Naturalnie, cnotliwie, bez ozdób. Suknia z muślinu lub z gazy, tak lekka, aby widać było ruchy ciała, luźna szarfa narodowa zamiast paska, chustka ludowa, później zwana chustką a la Karolina Corday, skrzyżowana na piersiach. Włosy rozpuszczone luźno, czapka frygijska na głowie, plebejski fartuszek, na nogach sandały. Oto strój i uroda marsylianki.

ULUBIONA ROZRYWKA

Koniecznie wysokie, nosiły staniki wydłużone, na fisz­binach. W’róciły nawet do zapomnianych od gotyku trenów. Taka sylwetka stanowiła fragment najwspanialszego królestwa w Europie.Ulubioną rozrywką dworu było polowanie. Do tej zabawy ubierały damy strój w górę od stanu całkiem męski. Jest to początek brania form ze sportowego, męskiego kostiumu. Znowu sprawa ta powraca w trzech kolejnych zakończeniach wieku. Nawet trójróg, czyli męski kapelusz, wciśnięty głęboko na czoło podobał się w takich okazjach. Była to zresztą jedyna sposobność korzystania przez wytworną kobietę z kapelusza. Poza tym wykwintna Francuzka nie używała takiego przybrania, zostawiając je mieszczankom. Do całości stroju należał mały, zgrabny Murzynek. Parasole na ogrodowych przechadzkach były bardzo w modzie. Ponieważ zaś zrobione były z fiszbinu i sukna woskowanego, więc ciężar ich był przykry. Do noszenia ich nadawał się nieduży, czarny człowiek, który w braku innego zajęcia nosił też fałdy i tren sukni swojej pani. W nagrodę ubierano go w turban.

ROZDZIELONE NA SZCZYCIE GŁOWY WŁOSY

Naprzód była to fryzura dziecka, a 1‚enjanł. Włosy rozdzielano na szczycie głowy na boki, układano płasko, a roztrzepywano nad uszami, co dobrze komponowało się z opadającą linią ramion. Później najładniejsza wydawała się fryzura a la madame Sćvigne: do poprzedniej dodano małą grzywkę nad czołem i długie, odsłaniające, wyraźne loki obok ucha. Wreszcie uczesanie, które jest symbolem ostatnich lat Ludwika XIV, a w każdym razie schyłku siedemnastego wieku: elegantki w podobieństwie do peruk męskich upinały włosy z przodu bardzo wysoko za pomocą usztywnionych koronek. Dawało to wygląd organów rozchodzących się promieniście. Uczesanie nazywało się fontanges i było częścią ówczesnej modnej sylwety. Elegantki dworu króla świecącego jak słońce musiały być bardzo dostojne. 

MASKA I FRYZURA

Maska i fryzura były konieczne w tej całości. Czarna maska stała się uzupełnieniem codziennego stroju. Pomagała w romantyczno-politycznych intrygach. Trudno sobie wyobrazić bohaterkę z tych czasów bez maski. Zresztą była naprawdę potrzebna. Stanowiła ochronę przed zimnem i złym powietrzem, a zamożne nawet elegantki podróżowały wtedy jeszcze konno. Dobra zaś cera była bardzo ceniona. Równocześnie maska zasłaniała tw’arz zniszczoną, już nie do naprawienia.Fryzura, w ciągu siedemnastego stulecia miała kolejno trzy piękne modele. Możemy je odnaleźć w uczesaniu królowych polskich Francuzek: Marii Ludwiki, Kazimiery, a nawet Austriaczki, żony Korybuta Wiś­niowieckiego. 

WSTĄŻKI DO DEKORACJI

Suknia wierzchnia była coraz wyraźniej z boków podpięta i upięta dla pokazania bujności całego stroju i dla kontrastu ze spodem. Pod koniec wieku według etykiety surowego Ludwika XIV fałdy jej miały też przepisaną formę. Upinano je z tylu na poduszkach lub rusztowaniach, tworząc pierwszą w historii mody naszej tiurniurę. Odtąd tiurniura jako upięta z tyłu spódniczka zjawia się raz w każdym stuleciu, zawsze w osiemdziesiątych latach. Ważnym elementem dekoracji, a nawet struktury ubioru, były wstążki. Koronki, galony, riuszki, a zwłaszcza wstążki wiązały szczegóły elegancji w zachwycającą całość. Bez nich nie możemy sobie wyobrazić przedstawienia Moliera, nawet w męskich rolach. Modnymi kolorami z początku wieku były brunatny, szary i beż. Za Ludwika XIV koszenila i indygo wprowadziły rewolucję w barwach, przede wszystkim w mun­durach wojska i ubiorze ludu.

ZASADA ZDROWEJ URODY

Od ludu też wzięły nasze dziewczęta ważną zasadę urody zdrowej: ochraniać żywot i nogi, potem piersi i głowę. Kapelusz w Polsce nie był zasadniczo znany. Narodowym przybraniem głowy była czapka. Stąd szlachcianka polska przybierała swoją główkę twarzowymi kapturkami. Wschodnią cechą stroju była długość i tajemnicze okrycie całego ciała. Także w dekoracji tkanin występowały motywy Wschodu, jak np. egzotyczne goździki. Suknia sięgała ziemi, za to bez przesadnej szerokości, i okrywała postać aż do szyi. Na dekolty mogły sobie pozwolić tylko królowe na polskim lub obcym tronie. Skromne niewiasty polskie osłaniały „podwikami” także policzki, pokazując zaledwie oblicze. 

DŁOŃ W RĘKAWICZCE

Dłoń zamknięta w rękawiczkach i w manszecikach z krezy trzymała jedwabną, koronkową chustkę, którą można było niejedno powie­dzieć niby flagą sygnalizacyjną. Włosy w sztywnych strączkach, upiętych po bokach policzków na drucikach, podnosiły geometryczny artyzm urody. Oprawą i dopełnieniem całości były kolory: ciemna zieleń, ciemna wiśnia, nieraz velasquezowski szary i różowy, ale przede wszystkim czarny i biały. Kontrast czarno-biały stał się rewelacją urody i ostatnim wyrazem hiszpańskiego manieryzmu. Wprowadziły te kolory podobno dwie królowe: biały Maria Stuart do stroju weselnego, a Katarzyna Medycejska czarny do żałoby.